poniedziałek, 14 stycznia 2013

Moja pierwsza zapiekanka

Miałam zaledwie 12 lat, kiedy pewnego dnia uroczyście oświadczyłam rodzicom, iż ja więcej mięsa jeść nie będę. To była połowa lat 90. Nie było Internetu, książki kucharskie rozczulały się nad upieczeniem kaczki na 100 różnych sposobów, a dla wegetarian? Surówka, kotlet z sera i ziemniaki. Mama podstępnie próbowała sprowadzić mnie na jedyną słuszną drogę gotując wyłącznie dania, które uwielbiałam najbardziej: gołąbki z mięsem, krokieciki, pieczony kurczak... Jej biała flaga pojawiła się szybko. Po latach muszę to w końcu przyznać - nie byłam łatwym dzieckiem.


Początki mojego wegetarianizmu chyba nie były dla mojej mamy sielanką. Choć bardzo się starała i gotowała świetnie na pewno czuła, że nie jedząc mięsa powinnam jednak jakoś inaczej wzbogacać swój jadłospis. Niemałym wybawieniem stał się boom na "kursy absolutnie kurde wszystkiego", które zaczęly się pojawiać akurat wtedy w kioskach ruchu. Co tydzień pojawiały się nowe zeszyty do nauki angielskiego, ogrodnictwa, zjawisk paranormalnych, osiągnięć wielkich malarzy, a także kurs gotowania! "Kolekcja dobrej kuchni" stała się moją (i mamy) pierwszą inspiracją, w której co tydzień szukałam nowych przepisów na dania wegetariańskie, a te, które zawierałay mięso - przerabiałam na wersję wege.
Zaczęłam gotować razem z mamą, która chętnie korzystała z nowych pomysłów dostarczanych przez rewolucyjną wtedy kioskową serię.

Kilka lat później (a może kilkanaście???) odkryłam Puszkę. Do dziś mam w segregatorze pierwsze przepisy, które wydrukowałam z tej nawiększej dziś internetowej książki kucharskiej. Pasztety ze strączkowców, kotlety z warzyw wszelakich, ciecierzyca czy niekonwencjonalne użycie fasoli nie tylko w zupie fasolowej były olśnieniem, choć pewnie dzisiaj trudno w to uwierzyć.
A kochana Puszka wyglądała kiedyś tak:

Czasy się zmieniły. Dziś jedno kliknięcie myszki daje nam wolność w każdym temacie. Łączy nas z ludźmi, którzy myślą podobnie. Burzy mury, które w moim nastoletnim życiu wydawały się nie do pokonania. Bariery kulturowe nie są już barierami a każdy nasz wybór możemy zweryfikować na milion różnych sposobów. To ogromny przywilej. Jeśli myślicie inaczej niż swoi równieśnicy i jesteście pewni swojej niekonwencjonalnej drogi życia - nie zmarnujcie tej szansy.

Dziś prezentuję Wam zapiekankę. To moje pierwsze popisowe danie, które zmodyfikowałam na swoje wegetariańskie potrzeby właśnie z "Kolekcji dobrej kuchni". Proste, sycące, pyszne.
Skoro ja, mając kilkanaście lat i zero kulinarnego doświadczenia, rozkochałam w tej zapiekance niemal całą rodzinę - to musi byc ona smaczna, no nie ma siły! I choć słychać było nieśmiałe mruczenie, że "jakby boczku tam jeszcze...", to tempo znikania zapiekanki w ich ustach nie pozostawiało wątpliwości. Smakowało :)


Składniki:
2 szklanki makaronu (najlepsze penne lub "świderki")
10 pieczarek
kilka różyczek brokuła (to opcja, z której skorzystałam dzisiaj)
2 cebule
2 ząbki czosnku
około 200 g łyżki przecieru pomidorowego
pół łyżeczki oregano
pół łyżeczki bazylii
pół łyżeczki ostrej papryki
pół łyżeczki pieprzu (ja dodaję ziołowy)
sół
oliwa

W lekko osolonej wodzie gotujemy makaron o minutę krócej, niż podaje instrukcja na opakowaniu. Ugotowany przerzucamy do lekko posmarowanego oliwą żaroodpornego naczynia.
Na 2 łyżkach oliwy podsmażamy cebulę i czosnek. Jak będą gotowe, przekładamy do naczynia (w którym być może jest już ugotowany makaron, chyba że jeszcze się gotuje :)). Następnie na tę samą patelnię, na której podsmażyliśmy cebulę wrzucamy pokrojone pieczarki, lekko solimy i smażymy aż wyparuje z nich cała woda. Dodajemy do makaronu oraz cebuli. Wrzucamy również pokrojone różyczki brokuła - ja dodaję zawsze surowe, gdyż zmiękną one podczas zapiekania w piekarniku.
Przygotowujemy sos: do przecieru pomidorowego dodajemy około 2/3 szklanki wody oraz wymienione przyprawy. Sos wlewamy do naczynia z makaronem i pozostałymi składnikami, mieszamy.
Całą zapiekankę wkładamy do pieca nagrzanego do 180 stopni i zapiekamy około 20 minut.

Koszt to 10 zł, dwie dosyć duże porcje.

Smacznego :)

3 komentarze:

  1. U mnie też na półce stoi wysłużona "Kolekcja dobrej kuchni". Do dziś jej używam, bo w przepisach w niej zawartych zawsze można dokopać się do czegoś ciekawego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapraszam po odbiór nominacji :)
    http://vegejustyna.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. faktycznie, teraz jest znacznie łatwiej. Puszkę ubóstwiam i korzystam z niej niemal codziennie. Ale te lata temu faktycznie było ciężko ominąć mięso i znaleźć jakiś wege przepis.
    A przepis na zapiekankę z miłą chęcią wykorzystam nawet dziś.
    Pozdrawiam
    Monika

    OdpowiedzUsuń